Kanarek i słowik … czy to być może ?

Opowiem wam dziś historię, jak to mły kanarek
trelu słowika słuchał ponad wszelką miarę.
Zakochał się w trelach słowika tego,
więc pofrunął by z nim śpiewać ,śpiewać na całego.
Słowik śpiewa pięknie, lecz wolnym być musi,
w klatce nie zaśpiewa ,klatka go dusi.
I choć mały kanarek wolnością był urzeczony,
do klatki powrócił ,by nie zadziobały go wrony.
Słowik na wolności do dziś rzewnie śpiewa,
a kanarek w klatce tęsknoty łzy wylewa.
I choć wolność go nęci, trel słowika kusi,
w klatce pozostaje ,wolności się lęka, strach go wciąż dusi.
Morału nie powiem ,dopowiedzcie go sobie sami,
ale czyż tak nie bywa z ludzkimi sprawami ?
Jeśli o mnie chodzi;
ja tam wolę na wolności ptaszkiem być byle jakim,
niźli w klatce złotej uwięzionym ptakiem.
Kto chce niech sobie będzie kanarkiem w klatce złotej,
ja tam na wolności ,wolę cieszyć się swobodnym lotem.
I wam też życzę moi mili, byście swoje życie pięknie spędzili,
a trel słowika niech wam czas umili,
byście swojego życia na klatkę złotą nie zmienili.

Julia Starowicz7ee83e790029af894cc830b4

 

 

 

losem malowane

los za malarza przebrany wymyślił nas z nieistnienia
dał nam siebie na wieczność i spełnił nasze marzenia
bo farby w palecie losu były zaczarowane
i choć to wydaje się bajką istniejemy naprawdę kochanie

o zmierzchu nim gwiazdy zapłoną dróżką ukrytą wśród wrzosów
lekki i zwiewny jak motyl biegnię do ciebie boso
czekasz na mnie stęskniona oplatasz ramionami
tonę w twych oczach gdy usta łączą się pocałunkami

dłonie spragnione błądzą po mapach naszego ciała
słucham twych zaklęć i płonę umieram z oczekiwania
a ty mnie za rękę prowadzisz w krainę niezapomnienia
drogą blaskiem spowitą i szczęściem naszego kochania

(z netu)

 

kot i wiewiórka … czy to być może ?

opowiem ci bajką cichutko do ucha
bajka nie jest zbyt długa uważnie więc posłuchaj
w prastarym lesie zielona jodła była
a w niej ruda wiewiórka gniazdko swe uwiła
ruchliwa i zwinna była nie lada
bardzo zabawna – ach szkoda gadać
poznała na swej drodze kocura burego
nigdy przedtem nie widziała stworzenia takiego
wiewiórka to – nie wiewiórka ?
serce mocniej zabiło do kota burka
kot i wiewiórka choć para dziwna
czasem zabawna czasem agresywna
psoty i figle harce do woli
aż las prastary dziwi się tej swawoli
było nie było – kota z rudzielcem coś połączyło
czasem los figle zwierzakom płata
wiewiórka z kotem przez długie lata ?
czy to być może ?
czy to wypada ?
wiewiórka z kotem – ach szkoda gadać
wiewiórki winne być z wiewiórkami
a bure koty żyć z kocicami
było nie było chć kota z rudzielcem coś połączyło
dziś każde żyje w swoim przedziale
i na nic się zdadzą tu gorzkie żale
więc uważajcie zawsze moi mili
byście odpowiednio się w pary łączyli
bo nie pomogą żadne cuda świata
gdy los wam zechce figla spłatać
i chociaż czasem wszystko was dzieli
wy zapragniecie wspólnej pościeli
życia wspólnego i wspólnych psot
czasem to bywa strzałem w dziesiątkę
innym znów razem jak kulą w płot

czy wiewiórka z kotem jeszcze się spotkała ?
jeśli tak to nic mi o tym nigdy nie wspomniała

Julia Starowicz

Ona i on

Opowiem Ci bajkę starą jak świat cały,
bo mi ją z rana wróbelki wyćwierkały.
Był sobie chłopak i była dziewczyna,
tak to najzwyczajniej w świecie bajka się zaczyna.

Bez reflektorów ,bez pomp i hałasu,
tak to w życiu bywa od czasu do czasu.
Połączyła ich miłość, namiętna i gorąca.
on dla niej światem całym ,ona jego ego trąca.

W jego życiu dla niej miejsca nie było zbyt wiele,
ona się zatraciła ,jak anioł grzeszny w kościele.
Czy miłość ta przetrwa zaiste ,choć czasu mają mało ?
Oboje już niezbyt młodzi, niewiele lat im pozostało.

Życie przez palce przecieka.
Rwącym strumieniem płynie ,jak wartka górska rzeka,
ale cokolwiek by się w ich życiu wydarzyło,
ona mu wszystko wybaczy, bo taka właśnie jest miłość.

Julia Starowicz