dzień za dniem

księżyc do snu głowę kładzie
świt promieniem nikłym błyska
snuję się bez celu sennie
już omdlenia prawie bliska

ty odszedłeś już na zawsze
i nic tego już nie zmieni
a ja błąkam się samotnie
wśród zszarzałych smętnych cieni

dzień za dniem boleśnie mija
czas smutkiem płynie znaczony
dusza płacze serce kwili
za uczuciem utraconym

jak mam światło dnia odnaleźć
jak odnaleźć barwną tęczę
kiedy dręczą mnie wspomnienia
kiedy siebie samą dręczę

proszę ciebie dziś kochany
byś mi rękę czułą podał
dzień jasnością jest skąpany
a życia jest zawsze szkoda

Julia Starowicz.aniol-aka-kobieta

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.