Dla Ciebie moje oczy

Daję Tobie moje oczy.
Byś ujrzała duszę moją.
Daje Tobie moje oczy.
Niech ukoją pamięć Twoją.

Niech Twa pamięć nie pamięta.
Tego, co jest już niebyłe.
Niechaj łza z nich wyciśnięta.
Zmyje Twoje sny niemiłe.

Dałem Tobie moje oczy.
Choć żem ślepy ,ale czuję.
Bicie serca, dotyk dłoni.
Obraz w myśli Twój maluję.

(z netu) 

Dla Ciebie od siebie !

Umoczę palec w pięknej radości ,
Niech między nami miłość zagości
Serca niech razem oplotą się
Ty w tańcu uczuć odnajdziesz sens

W wiosenny dzień rozkocham Cię
Zapomnisz wszystko , pokochasz mnie
Otworzysz oczy , jestem obok
Leżę przy tobie boski aniele

Miłość dla ciebie niech będzie celem
Ja będę kochankiem i przyjacielem
Przytulę mocno , dotykiem serca
Jesteś szczęśliwa , jesteś piękna

Palcem po piasku odnajdę sny ,
Odnajdę dni w których ty ,
Energią moją , energią światła
Jesteś i będziesz moja ty gwiazdo

Uroczym blaskiem fruwają nadzieje
Fruwają sny i epopeje
Rysuję ciebie na białym tle
Tak jest mi dobrze przy tobie ,czy wiesz?

Marzenia żyją ,stoją za nami
Prosisz o więcej , Zostańmy sami
Pokażę tobie co miłość znaczy
Soczyste usta to wytłumaczą

Odlećmy razem ponad horyzont
Inni z zazdrości wielkiej się gryzą
Nas nie obchodzi żadna idea
Nic nas nie zburzy , wszystko nas wspiera

Zrośnięci sercem , wspólnie nam bije
Jesteś wszystkim ,dla ciebie żyję
Imię twoje w historii wyryte
Na zawsze razem z tobą  przez życie !

(z netu)

Co w zielonym lesie drzewa wyszumiały

W zielonym lesie drzewa szumiały i taką historię opowiadały.
Była sobie królewna co za mąż pójść chciała,
choć młoda nie była urodę wciąż miała.
Skrzyknęli się hrabiowie ,książęta i szlachcice
i nóż oglądać królewny nadobne wciąż lice.
A co ciekawsze ,nie wiem cze wiecie ?
Krasnoludki też chciały obejrzeć ją przecie.
Poszły więc gromadą do zamku pięknego,
pokłonić się królewnie stanu wolnego.
Królewna nosem kręci ,wybrzydza ile wlezie;
ten zbyt chudy,ten łysy,tego oddech niezbyt świeży – jej się wydaje.
Jak kochani myślicie,czy owa niewiasta sama pozostanie ?
Pomimo urody, bogactwa i dobrobytu
czasem zejść należy ze samego szczytu
i zniżyć się troszkę do poziomu tego ,
by dotknąć i poczuć tego najmniejszego.
Jeżeli w życiu na swym piedestale zawsze pozostaniesz ,
to się nie obejrzysz kiedy sam zostaniesz.
I Wam też życzę moi mili byście z piedestałów swoich schodzili ,
byście głowy swoje czasem pochylali i tym najmniejszym rękę podawali.
Niech zawsze w sercach Waszych radość i miłość gości ,
a świat niech promienieje energią miłości !

Julia starowicz

foto:  © KirstyMitchellPhotography.com

I tylko mnie kochaj !

My się spotkamy w innym snów wymiarze,
Pod lepszym słońcem i pod lepszym niebem.
Gdy rozpoznamy w tłumie swoje twarze
Powiesz-Tak długo czekałam na ciebie.

Wzrok nasz się złączy i cicho szepniemy,
Że warto było tęsknić długie lata.
Lecz czym jest parę takich lat na ziemi
Wobec ogromu i potęgi świata?

Może się nasze serca uspokoją,
Odrzucą dawne smutne uprzedzenia.
Ty będziesz moją a ja będę twoim
Pełni nadziei i swego spełnienia.

(z netu)

Women-Music-Violins-Lindsey-Stirling-Violinist-800x1280


 

 


dzikie czerwone wino

tak dobrze słodko usta zanurzyć
w dzikim czerwonym winie
dobrze jest zasnąć w twoich objeciach
cicho szepcząc twe imię

dobrze jest czasem zapomnieć wszystko
co boli i co rani
dobrze  jest wzlecieć z tobą wysoko
do nieba siódmych granic

gdy jesteś ze mną –  ja jestem z tobą
przyszłość przed nami prosta
to co bolało – boleć przestaje
więc cicho szepczę – zostań

Julia Starowiczskrzypce-dlon-oko-dziewczynka-plonace

Firmamenty miłości

kocham ciebie tak mocno żarliwie
nie wiem sama czy od tego nie spłonę
bo ty jesteś słońcem moim na niebie
ja bladym księżycem i tęsknię do ciebie

księżyc i słońce dwa ciała obok siebie
czasem razem je spotkasz a wciąż tęsknią do siebie
ono stale gorące – ona wiotka i blada
bez jego promieni nieustannie upada

to się mieni srebrzyście to blaskiem nikłym świeci
ale wszyscy to wiemy i dorośli i dzieci
że to księżyc odbiciem słońca promieni
tak pięknie błyszczy i tak pięknie się mieni

tak więc słońce i księżyc wędrując po niebie
stale tęsknią za sobą  stale pragną też siebie
są tak bardzo odległe  noc i dzień ich udziałem
ale zdradzę ci sekret jaki otrzymałam

te dwa ciała tak piękne  jedno chłodne  drugie gorące
bez siebie istnieć nie mogą  bo to księżyc i słońce
razem tworzą cudowne ludziom pole istnienia
ono jest dawcą życia – ona daje marzenia
tak więc słońce i księżyc razem zawsze ze sobą
odkąd świat ten istnieje są jego ozdobą

Julia Starowicz

W pamięci zapisane

Nie dam ci tego co inni dali.
Ja cię otulę obłoczkiem tęczy,
Pierś ci wypełnię śmiechem nieśmiałym
I będę ciebie pamięcią dręczyć.

Pamięcią, która nawet po latach
Przypomni żarty, myśli i słowa,
Wiersze ukryte w wyblakłych kwiatach
I zatęsknienie, żeby miłować.

( z internetu )city-by-candlelight-still-life-beautiful-beauty-books-bouquet-candle-candles-cool-338624

Chcę żebyś wiedział !

kochany mój – chcę żebyś wiedział
że jesteś jedyny wyjątkowy
jesteś wszystkim o czym marzę

chcę ci niebo usłać różanymi płatkami
chcę w twojej duszy zagrać skrzypeczkami
chcę dotykać najczulszych strun miłości
chcę ci dać wszystko o czym marzysz
i na co się tylko ze mną odważysz

chcę by tobie ze mną jak w bajce było
chcę by w twoim sercu słońce zawsze świeciło
chcę byś się cieszył życiem długie długie lata
i chcę byś mnie kochał zawsze
jak ja kocham ciebie  –  wariata !

Julia Starowicz
suknia-kobieta-skrzypce-czerwona        

Aniele mój

Kiedy Cię moje oplotą sny
jak białe róże
nie bój się kochać – ja i ty
w nieba lazurze.

Ziemia, jak echo minionych dni
grające w borze
a nasze duchy wśród martwych pni
wieszają zorze.

Serce mi splatasz koroną gwiazd,
hymnem warkoczy,
pode mną góry, wieżyce miast
nade mną oczy.

Dziwnie się srebrzysz, aniele mój
w tęczowym piórze,
fontanny szemrzą, gwiazd iskrzy rój,
wonieją róże.

(z netu)

Spotkałam anioła

spotkałam na swej drodze anioła pięknego
i zapragnęłam przytulić się do niego
gdy anioł mine obioł swymi skrzydłami
poczułam w sercu spokój a w duszy aksamit
raj dla mnie styworzył tutaj na ziemi
czule mnie pieszcząc skrzydłami swymi

czarne lśniące skrzydła anioła tego były
całą mnie w sobie ciepło otuliły
lecz pozwoliłam mu wzlecieć do nieba
bo tu na ziemi aniołów skrzydlatych nie ma
gdy do snu się kładę i zamykam oczy
mój anioł znów jest ze mną

i znów mnie otula swymi skrzydłami
dając sercu spokój a duszy aksamit
już zawsze będzie mój anoioł ze mną
bo przy nim nawet jasna jest ciemność
mój piękny aniół przepastne ma oczy
a świat jest przy nim niebiańsko uroczy

życzę wam moi mili w życiu cudowności
bo łatwe nie bywa często daje w kości
życzę wam na swej drodze anioła takiego
byście spocząć mogli w cieniu skrzydeł jego
by ten piękny anioł otaczał was skrzydłami
dajac sercu ciepło a duszy aksamit
byście pokochali dotyk skrzydeł jego
i razem wzlecieć mogli do nieba samego

Julia Starowicz

Kanarek i słowik … czy to być może ?

Opowiem wam dziś historię, jak to mły kanarek
trelu słowika słuchał ponad wszelką miarę.
Zakochał się w trelach słowika tego,
więc pofrunął by z nim śpiewać ,śpiewać na całego.
Słowik śpiewa pięknie, lecz wolnym być musi,
w klatce nie zaśpiewa ,klatka go dusi.
I choć mały kanarek wolnością był urzeczony,
do klatki powrócił ,by nie zadziobały go wrony.
Słowik na wolności do dziś rzewnie śpiewa,
a kanarek w klatce tęsknoty łzy wylewa.
I choć wolność go nęci, trel słowika kusi,
w klatce pozostaje ,wolności się lęka, strach go wciąż dusi.
Morału nie powiem ,dopowiedzcie go sobie sami,
ale czyż tak nie bywa z ludzkimi sprawami ?
Jeśli o mnie chodzi;
ja tam wolę na wolności ptaszkiem być byle jakim,
niźli w klatce złotej uwięzionym ptakiem.
Kto chce niech sobie będzie kanarkiem w klatce złotej,
ja tam na wolności ,wolę cieszyć się swobodnym lotem.
I wam też życzę moi mili, byście swoje życie pięknie spędzili,
a trel słowika niech wam czas umili,
byście swojego życia na klatkę złotą nie zmienili.

Julia Starowicz7ee83e790029af894cc830b4

 

 

 

pod niebem usłanym gwiazdami

popatrz kochana  spójrz !
znowu niebo dziś piękne bajkowe
blask dnia gaśnie i umyka już z pól
gwiezdny diadem noc wkłada na głowę

pod tym niebem będziemy się tulić i całować
mrok okryje nas cicho czarnymi skrzydłami
ja ustami z warg twoich zdejmę wszystkie słowa
aż niebo w zdumieniu obróci się nad nami

kiedy srebrnie łzą błyśniesz na rzęsach
ja ją wezmę do ust tak jak diament
miła moja jesteś dla mnie najświętsza
nie opuszczę cię nigdy na amen

(z netu)

84403_kobieta-skrzypce-roza

chciałbym być

chciałbym być świeżym porannym tchnieniem wietrzyka
co twoje piersi wiosennym pragnieniem przenika
chciałbym być słońcem co cię ogrzewa w szat bieli
chciałbym być wodą co cię oblewa w kąpieli

chciałbym tą cząstką wybraną zostać przestworza
która obleka białą twą postać jak zorza
chciałbym być okiem twym i uśmiechem twym smętnym
falą włosów twych piersi oddechem krwi tętnem

chciałbym być dumań twych marzycielskich przędziwem
uczuć twych żarem piersi twych sielskich ogniwem
chciałbym się cały przeobłoczyć sobą
w tobie i z tobą byt swój zjednoczyć – być tobą !

(z netu)

foto:  © KirstyMitchellPhotography.com

podaruj mi

podaruj mi nieba jasny błękit
podaruj zapach twoich włosów
podaruj mi dotyk twojej ręki
i zieleń łąki pełnej wrzosów

podaruj uśmiech mi radosny
co się z miłości naszej zrodzi
podaruj wszystkie kwiaty wiosny
i czerwień słońca które wschodzi

w misterium tego przebudzenia
wpleć nasze ciała ja w podzięce
spełnię najskrytsze twe marzenia
oddałam życie w twoje ręce

Julia Starowicz

foto: © KirstyMitchellPhotography.com

nasze serca

nasze serca przemówiły
szeptem cichym otulone
nie widziały choć patrzyły
w swoje szczęście wymarzone

w  własne głosy zasłuchane
radosnego dźwięku tony
trwały w ciszy otaczane
szczęściem sobie wymarzonym

nic prócz siebie nie widziały
w samotności pogrążone
szeptem cichym rozmawiały
dając szczęście wymarzone

(z netu)

czy potrafisz ?

czy potrafisz ból serca uleczyć
i przed światem w objęciach mnie schować
nocą zabrać ze sobą w nieznane
czy potrafisz mój świat zaczarować

czaruj proszę zaklęciem magicznym
ciepłem serca i oczu spojrzeniem
i dotykiem swym czułym mnie czaruj
bo ty jesteś moim istnieniem

czy ty wiesz że przy tobie  ja żyję
że przy tobie oddycham i marzę
ja przy tobie szum wiatru rozumiem
i na wszystko się z tobą odważę

sprawić możesz bym latała jak orzeł
bym w sobie miała siłę olbrzyma
i ty wcale nie musisz czarować
proszę tylko za rękę mnie trzymaj

Julia Starowicz

gdy zakwitną bzy

gdy pod twoim oknem maj zakwitnie bzami
poezji zapachu otulony tiulem
dusze znów ożyją uczuć pragnieniami
a wiosna swym czarem obejmie je czule

wtedy cię odnajdę gdzieś na końcu świata
niosąc bzu naręcze rosą wykąpane
aby wraz z miłością zaklętą w tych kwiatach
złożyć w twoje ręce serce rozkochane

(z netu)

 

kochankowie

słońce zniża bieg po niebie
dzień pochyla głowę nisko
w atramencie tonie wieczór
chcę przy obie być tak blisko

ciemność skryje nasze głowy
przytulone ciepłem powiek
usta znowu się spotkają
żadne z nas już nic nie powie

jedna postać we mgle nocy
zamajaczy tylko w cieniu
w swych ramionach utoniemy
trwać będziemy w uniesieniu

tylko oddech wiatr poniesie
naszych serc mocniejsze bicie
gdy w poświacie nikłej bieli
księżyc tarczą błyśnie skrycie

(z netu)

powiedzieć trudno

trudno tak to powiedzieć
po prostu bez drżenia w głosie
że miłość w sercu gorącą
schowałem jakby w termosie

co noc o tym myślę bezsennie
że jutro znów będę czekał
na ciebie  tak jak codziennie
gdy wrócisz  może zziębnięta
gdy wrócisz  może zmęczona
włosy  twe  będę  całował
oczy i twarz i ramiona

nie dam ci dojść do głosu
róż na twych ustach rozmażę
miłością twe usta poparzę
jak wrzącą herbatą z termosu

(z netu)

na stacji życia

dziś szukam piękna na swojej twarzy
szukam i patrzę czy tak płacze miłość ?
anioł cierpienia wciąż trwa na straży
choć go w mym życiu tak wiele było

patrzę i wzdycham patrzę i łkam
ja nie ta sama  a ty żeś ten sam ?
patrzę i wzdycham  marny człowieku
na stacji życia zostałeś sam
pociąg odjechał  światła pogasły
ty nie wysiadłeś zostałeś gdzieś tam

Julia Starowicz

jawa czy sen

pośrodku kniei ognisko płonie
śnieg na koronach świerków się skrzy
czuję w swych dłoniach twe ciepłe dłonie
czy prawda to jest czy mi się śni

wśród tylu nocy z dala od ciebie
wśród tylu pustych samotnych dni
noc upragniona noc blisko siebie
czy prawda to jest czy mi się śni

zatapiam wzrok swój w twych oczu blasku
tej nocy spełnią się nasze sny
będziemy tulić siebie do brzasku
czy prawda to jest czy nam się śni

Julia Starowicz

barwy miłości

wszystkie koty duże czy też małe
są absolutnie bezwzględnie wspaniałe
ale znam tylko kocurka jednego
że mogłabym nawet umrzeć dla niego
powiem wam dzisiaj całkiem w sekrecie
kocham kociaki najbardziej w świecie

i sama nie wiem skąd w sercu się mieści
dla tego zwierzaka tak wiele treści
piersza moja miłość kotem właśnie była
choć kota już nie ma miłość się nie skończyła
nigdy nie zapomnę jego imienia
kiedy zamknę oczy widzę go od nowa
kocur dumnie kroczy jego grzywa płowa

mogłabym go godzinami za uszkami drapać
on cicho mruczy bajki opowiada
przy nim w błogi stan zapadam
świat cały wiruje potem w miejscu staje
sama już nie wiem czy tak mi się tylko zdaje
tak urzeczeni taką miłością
krążymy między snem a rzeczywistością

świat cały paletą barw się mieni
zielenią wiosny czerwienią jesieni
i bielą zimy we wszystkich odcieniach
paleta barw się stale zmienia
świat cały iskrzy srebrem i złotem
tak bardzo chciałam powiedzieć wam o tym

i proszę uwierzcie mi moi mili
że warto żyć dla takiech właśnie chwili
życzę wam uczucia w sercach wiele
byście kochać mogli drodzy przyjacoiele
byście w sercach doznawać mogli cudowności
kochajcie  kochajcie nigdy zbyt wiele miłości !

Julia Starowicz

losem malowane

los za malarza przebrany wymyślił nas z nieistnienia
dał nam siebie na wieczność i spełnił nasze marzenia
bo farby w palecie losu były zaczarowane
i choć to wydaje się bajką istniejemy naprawdę kochanie

o zmierzchu nim gwiazdy zapłoną dróżką ukrytą wśród wrzosów
lekki i zwiewny jak motyl biegnię do ciebie boso
czekasz na mnie stęskniona oplatasz ramionami
tonę w twych oczach gdy usta łączą się pocałunkami

dłonie spragnione błądzą po mapach naszego ciała
słucham twych zaklęć i płonę umieram z oczekiwania
a ty mnie za rękę prowadzisz w krainę niezapomnienia
drogą blaskiem spowitą i szczęściem naszego kochania

(z netu)

 

romanca na dwa serca

czasem i natura lubi figla spłatać
może nawet kota z myszą wyswatać
opowiem wam historię jak to myszka mała
szaleńczo się w kocurku rudasznym zakochała

myszko świat nam się wali smutki wciąż nękają
i złe czarne myśli spać w nocy nie dają
zamiast żal  łykając łzy po cichu dławić
wszelkim przeciwnościom czoła trzeba stawić

ja wierzę głęboko głowę za to daję
że po każdym deszczu zawsze słońce wstaje
i tam gdzieś daleko w przestworzach na niebie
malutka gwiazdeczka migoce dla ciebie

i wlewa nadzieję szepcząc wciąż do ucha
wszystko będzie dobrze naprawdę posłuchaj
pamiętaj o jednym w szczęściu czy w goryczy
że  jest ktoś na kogo zawsze możesz liczyć

na to myszka mała choć dusza ją boli
choć ciężko biedulce żyć jest w niewoli
z wiarą  nadzieją w głosie mu odpowie

świat nam się nie wali choć nękają smutki
wciąż wisi nadzieja mój kotku malutki
tak więc przeciwnością dzielnie dajem czoło
wszak słonce zaświeci swą aurą wesołą

przyjdą dla nas kocie słodkie miodem lata
weźmiesz swoją myszkę na drugi kraj świata
i  tam gdzieś daleko w odległej przystani
gwiazd tysiąc na niebie zapalisz dla nich

i szepniesz swej myszce cieplutko do ucha
ona cię kocie uważnie posłucha
wszystko będzie dobrze uwierz mi przecie
miłość zwycięży wszelkie zło na świecie

jak myślicie moi mili
czy szczęśliwie będą żyli   ?
czy się spełnią ich marzenia ?
a tym czasem do widzenia

Ja(.) K.(Kora) , Julia Starowicz

igraszki losu

moje serce kir okrywa kir okrywa moją duszę
z tym cierpieniem z tą żałością nadal żyję bo żyć muszę
oczy patrzą wciąż z zachwytem choć powieki smutek kryją
i zadają mi pytanie po co nadal jeszcze żyją
ja im na to nie odpowiem to zbyt trudne jest pytanie
po co żyję sama niewiem ty mi powiedź dobry panie

los wyznaczył mi zadanie więc je odpracować trzeba
żebym potem prostą drogą mogła iść w kierunku nieba
jakie będzie to zadanie – ba nawet gdybym je znała
czy je mogę zlekceważyć – nie bo będę żałowała
tak się jakoś w życiu składa że wciąż ćwiczysz – trudna rada
lelcje wciąż odrabiasz w koło żeby było ci wesoło

i choć nieraz cały się sprężasz i chć siły swe wytężasz
umysł swój gimnastykujesz to niemoc działania czujesz
czasem więc się poddać trzeba może i tak trafisz do nieba
deżawi już odrobiłeś kolejną wiedzę zdobyłeś
a i tak nie zaliczyłeś
losu okpić nie da rady takie w życiu są układy

tak więc moi mili tańczcie z losem tango w każdej życia chwili
bierzcie co w szczodrości hojnie swej wam daje
no i pamiętajcie  -  kochajcie się nawzajem

Julia Starowicz

 

oda do mądrości

kochani moi przyjaciele
chętnie się w wami wszystkim dzielę
każdą radością każdym bólem miłością
smutkiem i tak wogóle – trudami życia
tym co w duszy mojej gra
taka właśnie jestem ja

kochani moi chcę wam dzisiaj powiedzieć
ale pewnie muisicie to już wiedzieć
że mądrości przybywa nam z wiekiem
stajemy się innym wszak człowiekiem

jeden mądrości życia szanuje
innny ma za nic i sobie kpi
tak to już w życiu na co dzień bywa
tacy to właśnie jesteśmy my
a kiedy z mądrości jesteś już dumny
najcześciej jest to wieko od trumny

na nic się zdadzą wtedy mądrości
gdy pani z kosą przychodzi w gości
i nie pomogą mądrości świata
gdy człek ze stwórcą musi się zbratać

więc żyjcie mądrze z rozwagą całą
życie jest piękne i jest go tak mało
doceńcie skarby życia prawdziwe
te wartościowe nie te fałszywe
bądźcie rozważni z mądrości swej dumni
i niech to nie będzie wieko od trumny

warto o tym pomyśleć już teraz moi mili
byście na mecie życia się nie zaskoczyli

Julia Starowicz

 

śniadanie z miłością

przyszła do mnie kiedyś z rana
miłość pięknie roześmiana
choć nie w porę nieproszona
wzieła całą mnie w ramiona

przyszła rankiem na śniadanie
powiedziała  że  zostanie
czule  mnie  obejmowała
tak pieściła  tak  szeptała
tak   rozkosznie  całowała

przeglądałam się w jej oczach
serce stopniało na wosk
w mej pamięci pozostanie na zawsze
pomimo smutków po mimo trosk

Julia Starowicz

powiedziała miłość

miłość do mnie powiedziała
spadaj na drzewo mała
stoisz kłodę na mej drodze
kulą wisisz mi na nodze

w koło wiele pięknych drzew
i słowika słychać śpiew
każde swym urokiem nęci
żadne jednak mnie nie kręci

lecz cóż zrobić spadać trzeba
wezmę duszę swą do nieba
może w niebie jutro rano
przytulą duszę zbłąkaną

tak to bywa też z miłością
czasem w gardle staje kością
grudę w sercu pozostawi
w głowie w duszy zamęt sprawi

Julia Starowicz

podaj mi dłoń kochanie

podaj mi dłoń kochanie
chodź ze mną do świata marzeń
przytulę najpiękniej jak potrafię
miłości rysując tatuaże

zagram nutkami liryki
nim brzask rozjaśni ziemię
na strunach duszy stęsknionej
miłością która w niej drzemie

zagram melodią zwierzeń
dla łzy co lśni pod powieką
dla myśli tak udręczonej
która narodzin czeka

musnę dźwiękami pragnienia
z pod rzęs strząsając sentymenty
budząc ze snu anioły
w zmysłach tonacji zaklęte

( z netu )

każda kobieta chce raz jeden kochać

każda kobieta starsza czy też młoda
chce raz w życiu kochać wszystko za to odda
kochać namiętnie kochać szalenie
do zmysłów utraty na zatracenie

raz jeden chce poczuć niebiańską lekkość bytu
by dusza i ciało doznały zachwytu
chce poczuć raz jeden trzepot skrzydeł motyli
bo warto żyć dla tek pięknie magicznej chwili

kto smaku miłości takiej skosztuje
to go zmieni na zawsze i zaczaruje
tak urzeczony tym czarem szalenie
odda swą duszę na zatracenie

a kiedy dusza z ciebie ulata
to marne wtedy przychodzą lata
bez duszy człowiek już nie człowieczy
nie wszystkie rany długi czas leczy

więc kochajcie pięknie kochajce szczerze
czy wierzycie w miłość – bo ja w miłość wierzę
o jedno was proszę tylko moi mili
byście z miłości nigdy nie drwili

doceńcie miłość kiedy ją macie
nie rańcie bez przyczyny kiedy już kochacie
kochajcie całym sercem kochajcie bez granic
a w uczuciach swoich nie bądźcie wyrachowani

bo tylko miłość piękna i szczera
na oścież wszystkie bramy otwiera
a jeśli nawet czasem i zrani
poczujesz się piękny boś i tak wygrany

nie każdy potrafi kochać i oddawać miłość
o to jesteś bogatszy jakby nie było
miłości nie kupisz na targu czy też w supermarkecie
ale o tym to wy kochani wiecie

miłość przychodzi sama  czasem nieproszona
kto jeszcze o tym nie wie ten się sam przekona
uśmiechnie się promiennie  otuli czułością
nikt jeszcze nie wygrał z prawdziwą miłością

Julia Starowicz

 

 

kot i mysz … con amore

gdy los na psotę najdzie ochota
strzałą amora trafi nawet myszkę i kota
szara myszka mała w kocie zadurzona
myślała nieboga że cudu dokona

szepcze więc kotu słodziutko do ucha
mój ty cudny panie kocie życie spędzaj tylko w złocie
kochaj swoją myszkę małą będzie nam się dobrze działo
niech się tobie dzisiaj przyśni świat bajecznie kocich wiśni
niech ci przyśni się miseczka a w tej misce – ja myszeczka

podrapię cię za uszkiem pobawię się kocim puszkiem
smacznie dzisiaj śpij kochanie myszka z tobą tu zostanie
mysz dlatego że parę książek zjadła
myślała że wszystkie rozumy posiadła

rzekła swym towarzyszkom
niedolę waszą skrócę kota w sobie rozkocham
to go i nawrócę – co z tego wynikło ?
kot się rankiem obudził przeciągnął – jak miło
łypnął okiem na miskę śniadanie już tam było

bądźcie więc rozważni zawsze moi mili
by los z was nie zakpił w jednej życia chwili.

Julia Starowicz

 

kot i wiewiórka … czy to być może ?

opowiem ci bajką cichutko do ucha
bajka nie jest zbyt długa uważnie więc posłuchaj
w prastarym lesie zielona jodła była
a w niej ruda wiewiórka gniazdko swe uwiła
ruchliwa i zwinna była nie lada
bardzo zabawna – ach szkoda gadać
poznała na swej drodze kocura burego
nigdy przedtem nie widziała stworzenia takiego
wiewiórka to – nie wiewiórka ?
serce mocniej zabiło do kota burka
kot i wiewiórka choć para dziwna
czasem zabawna czasem agresywna
psoty i figle harce do woli
aż las prastary dziwi się tej swawoli
było nie było – kota z rudzielcem coś połączyło
czasem los figle zwierzakom płata
wiewiórka z kotem przez długie lata ?
czy to być może ?
czy to wypada ?
wiewiórka z kotem – ach szkoda gadać
wiewiórki winne być z wiewiórkami
a bure koty żyć z kocicami
było nie było chć kota z rudzielcem coś połączyło
dziś każde żyje w swoim przedziale
i na nic się zdadzą tu gorzkie żale
więc uważajcie zawsze moi mili
byście odpowiednio się w pary łączyli
bo nie pomogą żadne cuda świata
gdy los wam zechce figla spłatać
i chociaż czasem wszystko was dzieli
wy zapragniecie wspólnej pościeli
życia wspólnego i wspólnych psot
czasem to bywa strzałem w dziesiątkę
innym znów razem jak kulą w płot

czy wiewiórka z kotem jeszcze się spotkała ?
jeśli tak to nic mi o tym nigdy nie wspomniała

Julia Starowicz

walentynka dla Ja(..)

jesteś dla mnie słońcem
wszystkie moje myśli jak obłoki wokół ciebie
chciałyby cię ukryć i przed światem schować
ciepło twe jedynie dla siebie zachować

wymykasz mi mi się słońce rankiem nieustannie
żaden twój promyk w dzień nie pada na mnie
tęsknię za tobą słońce – ja królowa nocy
lodowaty smutek trzewia moje toczy

ale ty się nie smuć słońce ukochane
będę do snu cię kołysać kiedy nocą wstanę
kiedy dzień otulą ciepłe ramiona nocy
nasze usta się spotkają spotkają się oczy

będziemy wędrować bez map i kompasu
bez grosza w kieszeni bez poczucia czasu
zmysły grzać będzie krew  jak lawa gorąca
spełnienie – rannym dotykiem słońca

Julia Starowicz

Kim dla mnie jesteś ?

dziś sobie samej zadaję to pytanie
odpowiedź wcale nie łatwa jest na nie
kim dla mnie jesteś – pytam samą siebie
i tak naprawdę to nie wiem

kiedy cię nie ma tęsknię do ciebie
liczę gwiazd tysiące błyszczących na niebie
a kiedy jesteś jesteś przy mnie blisko
twoja obecność znaczy dla mnie wszystko

jesteś wiatru szumem co koi mą duszę
pierwszym promieniem słońca o świcie
kroplami rosy na trawie o poranku
cichym westchnieniem smutku

wschodem i zachodem słońca
początkiem i końcem mojego życia
dziękuję ci zatem że jesteś
jesteś całym moim światem

Julia Starowicz

 

czy to bajka … czy nie bajka ?

Czasu u mnie dzisiaj chwilka więc Wam opowiem o dwóch wilkach
o tym jak staczają z sobą krwawe boje który z nich zawładnie całe serce twoje.
Czy to jest bajka ocenicie sami czy tak właśnie niebywa z naszymi uczuciami.

Jeden wilk biały – futro jego ląniące nadzieją i wiarą połyskujące,
ten karmi się miłością i dobrocią ludzi  nie każdy takiego w sobie obudzi.
Drugi wilk czarny – futro jego błyszczące,włos długi połyskliwy,oko iskrząśce
ten karmi się żalem , goryczą i złością ,ten karmi się także ludzką podłością.
Te dwa piękne wilki w każdym z nas mieszkają wciąż ze sobą walczą ,
toczą krwawe boje,chciałyby zawładnąć całe serce twoje.
To wygrywa jeden ,to wygrywa drugi ,dusza nasza na przemian te wilki hołubi,
przywdziewając skórę to czarną to białą ,
próbuje w której to skórze lepiej będzie się mieszkało.
I tylko od nas samych zależy w jakiej to skórze dusza nasza leży.
A jeśli mnie zapytasz który to wilk w końcu wygrywa ,
to odpoweiem Ci szczerze bo odpowiedź jest jasna w swojej prostocie
Ten to wilk wygrywa którego karmisz,którego hołubisz,
ten którego ponad wszystko inne lubisz.
Tak więc Wam życzę moi mili byście rozsądnie swoje wilki karmili,
byście w życia gąszczu się nie pogubili.
Czy to bajka czy nie bajka ocenicie sami
ja tym czasem porozmawiam z moimi wilkami

Julia Starowicz

podarunek

czasem i naturę wzruszy ból cierpienie czyjejś duszy
moje oczy dziś płakały gdy jabłuszko oglądały
wyrzeźbiła je natura ornamentem ozdobiła
to dla ciebie powiedziała żebyś dzisiaj nie płakała

spytasz skąd mogę wiedzieć że to dla mnie
głupstwa plotę albo kłamię
a ja powiem tobie szczerze wiem że dla mnie i w to wierzę
bo je dla mnie podpisała zanim w ręce moje dała

koziołeczka wyrzeźbiła zanim mi je doręczyła
uśmiechnęły się me usta z serca gdzieś zniknęła pustka
ciepło w duszy się zrobiło tak bezpiecznie i tak miło
dusza jabłko podziwiała i dziękuję wyszeptała

Julia Starowicz

powiedz mi proszę

powiedz mi proszę czy mogę
zabrać cię ze sobą w drogę
przytulić do piersi o świcie
ty jeden tylko potrafisz
wnieść szczęście w moje życie

chcę byś mnie tulił kiedy płaczę
bo umiesz tak na mnie patrzeć
na ręce na piersi na szyję
przy tobie oddycham żyję
z tobą chcę być w każdej chwili

budzić się przy tobie nad ranem
patrząc w twe oczy kochane
nocą przy blasku księżyca
oddawać twoje pieszczoty
chcę kochać cię nieprzytomnie

nie odchodź nigdy kochany
zostań niech serca bolesne rany
uśmiech twój koi i leczy
a serce niech się raduje
i zawsze ciebie miłuje

Julia Starowicz

Ona i on

Opowiem Ci bajkę starą jak świat cały,
bo mi ją z rana wróbelki wyćwierkały.
Był sobie chłopak i była dziewczyna,
tak to najzwyczajniej w świecie bajka się zaczyna.

Bez reflektorów ,bez pomp i hałasu,
tak to w życiu bywa od czasu do czasu.
Połączyła ich miłość, namiętna i gorąca.
on dla niej światem całym ,ona jego ego trąca.

W jego życiu dla niej miejsca nie było zbyt wiele,
ona się zatraciła ,jak anioł grzeszny w kościele.
Czy miłość ta przetrwa zaiste ,choć czasu mają mało ?
Oboje już niezbyt młodzi, niewiele lat im pozostało.

Życie przez palce przecieka.
Rwącym strumieniem płynie ,jak wartka górska rzeka,
ale cokolwiek by się w ich życiu wydarzyło,
ona mu wszystko wybaczy, bo taka właśnie jest miłość.

Julia Starowicz


 

 

kochany Boże

kochany Boże dziś myślę o Tobie
o tym co dla mnie jeszcze masz
czym mnie zaskoczysz a co mi dasz
od wielu lat przemierzam ten świat
i jedno wiem
że bardzo kocham i kochać chcę
kocham ludzi choć to boli
choć mnie ranią przysparzając mi niedoli
kocham te ulotne szczęścia chwile
barwne jak egzotyczne piękne motyle
kocham trudy które dajesz
choć mi ciężko nie przestajesz
i nie skarżę się na Ciebie
bo masz wiele pracy w Niebie
lecz Cię proszę niestrudzenie
przyjmij moje zażalenie
wczoraj miałam swój dzień wyjątkowy
pomyśl więc o mnie i miej to z głowy
daj w prezencie mi wytchnienie
o to składam zażalenie
dobry Boże bądź łaskawy
daj słodkości mi do kawy
niech wypita co dzień z rana
z ukochanym będzie dana
o nic więcej cię nie proszę
wszelkie inne trudy zniosę
przyjmij moje poważanie
dobry Boże niesłychanie
jeśliś łaskaw spełń życzenie
żebym miała już wytchnienie
jeśli nie trudna to rada
żyć mi dalej tak wypada
krocząc drogą bez miłości
kochać lecz bez wzajemności
jeśli to mi jest pisane
miej w opiece Boże
amen

p.s.

proszę mocno z głębi duszy
niech Cię moja dola wzruszy
daj mi Boże ukojenie
pobłogosław
daj wytchnienie
pozytywnie załatw sprawę
daj słodkości i daj kawę
(…)

Julia Starowicz

kocia dobranocka … oceńcie sami czy o hockach – klockach

Noc się sennie rozgościła w gwiazdy niebo przystroiła,
w kominku ogień płonie.
Oczy na wpół mam otwarte kotka biorę w dłonie,
kociak mruczy mi do ucha bajkę opowiada.
Posłuchajcie moi mili co on do mnie gada:
w dalekim świecie na zboczu góry szklana grota była
a w niej snem kamiennym królewna śniła,
aż przybył królewicz piękny choć niemłody,
zachwycił się królewną cudnej urody.
Całował gorąco, wziął w ramiona swoje
ta otworzyła powiek podwoje.
Chabrem trysnęły oczu źrenice
rumieniec wstąpił na blade jej lice.
Miłość rozkwitła w sercach tych dwoje
lecz los ten psotnik upomniał się o swoje.
Zapomniał królewicz o pięknej królewnie
ta wylewała łzy swoje rzewnie.
Zapomniał królewicz o miłości
bo tak mu w życiu było prościej.
Królewnie łzy płynęły rzeką
lecz nie zmrużyła już powieką.
Gdy łza ostatnia z jej oczu spłynie
popatrzy na świat w nowej godzinie.
Uśmiechnie się do losu swego
machnie ręką na niewiernego.
Zobaczy w koło łąki i pola
zapragnie życia i powie – hola!
Czasami los królewnom królewicza daje
by ze snu obudzić tak mi się wydaje.
Koteczku mój miły czy ta bajeczka ciąg dalszy będzie miała?
Lecz kotek zasnął już nie zamruczał – ot i bajka cała.

Julia Starowicz